-Co..? Gdzie ja..
-W łóżku.- Mój brat, Stefan, przytula mnie.
Wzdycham patrząc na poduszkę pobrudzoną czarnym tuszem do rzęs. Zasnęłam w ubraniach płacząc. Powoli wraca mi świadomość, co wczoraj robiłam. Oprócz wzięcia wódki z barku rodziców pamiętam, że wypisywałam coś Molly i Katerinie na Facebooku. O Boże! Co ja pisałam?!
-Co jest? Zbladłaś.- No co ty, geniuszu. Stefan, ja coś im pisałam!
Zamiast bezsensownie tłumaczyć, otwieram laptopa, a na ekranie wyświetla się mój profil i otwarte dwie rozmowy. Obie z przyjaciółkami. Świetnie. Rzucałam mnóstwo wyzwisk i różnych obraźliwych tekstów. Jezu, błagam! Powiedz, że tego nie czytały!
-Co to..?- marszczy brwi.
-N-nic. Byłam wściekła!- przerywam mu.
Nagle przyszła wiadomość od Kateriny.
Świetnie. Więc.. Chyba wszystko się wyjaśniło? Skoro tak mnie postrzegasz to żegnam, ale radzę również uważać na swoją dupę, bo jak cię zobaczę to nie ręczę za siebie!
O nie! Kilka minut później Molly odpowiedziała na moje hejty.
Jednak jesteś wściekła i odrzucasz mnie jak Katerina, gdy jej to powiedziałam. Wy nic nie rozumiecie. Nie jesteście dorosłe! Jesteście dziecinne! Nara. -.-
Nie, nie, nie! Nie chciałam tego. Dziś jestem w stanie jej wybaczyć, ale wszystko zepsułam wczorajszym piciem wódki.
-Coś ty zrobiła!- krzyczy Stefan.
-Nie chciałam tego!- odpowiadam ze łzami w oczach.
Zamiast dalej na mnie krzyczeć, Stefan idzie do miejsca, w którym znajduje się pusta butelka po alkoholu.
-Naprawdę, Bonnie? Myślałem, że jesteś już dorosła.- przerywa na chwilę kręcąc głową.- Zawiodłem się na tobie..
-Nie, wcale nie!- krzyczę, próbując go przytulić, ale nic to nie dało. Stefan odpycha mnie od siebie i wybiega z pokoju. Czuję się strasznie. Nie pojmuję, dlaczego tak jest..
-No i tak oto powstaje ten skład chemiczny..- profesorka, wyraźnie znudzona uczeniem chemii, stara nam się wytłumaczyć kolejny wzór. Często się poprawia, a my dostajemy z tego przedmiotu kiepskie oceny.
Siedzę na krześle bawiąc się kosmykiem moich włosów. Co z tego, że profesorka gapi się na mnie nieustannie. Szturchnięcie otrząsnęło mnie z własnych myśli.
-Co?- szepczę pocierając ramię.
-Um.. Witaj.- odpowiada cichy, niepewny głos.
-Siema. Daj mi się skupić na marzeniu o byle czym.- odpowiadam zniecierpliwiona. Odwracam się do osoby, która mnie wkurzyła. Dziewczyna miała strach w oczach, a jednocześnie niepewną minę.
-Przepraszam, nie powin..
-Bonnie, chcesz się podzielić czymś z klasą?- przerywa mi profesorka.
-Jasne.- odpowiadam.
-Słuchamy.- kobieta wskazuje ręką uczniów siedzących w pomieszczeniu.
-Ja i moja koleżanka wychodzimy stąd.
-Nie możecie, Thomson. Nikt nie może.- złośliwy uśmiech gości na jej twarzy.
-Nieee? Pani patrzy.- wstaję i biorę za rękę dziewczynę.
Profesorka patrzy na mnie zdziwiona lub raczej zdezorientowana. Już chce coś powiedzieć, jednak jesteśmy za drzwiami. Biegnę ciągnąc za sobą dziewczynę. Jest wystraszona.
-Okej?- pytam pocierając dłońmi kolana.
-Jasne. Tylko.. Um.. Nie powinnyśmy.- przygryza wnętrze policzka.
-Nie zgłosi.
-Przepraszam?
-Nooo.. Nic nikomu nie powie. Raz była taka sytuacja. Wtedy dyrektor powiedział, że nie potrafi upilnować głupiej nastolatki. Od tego czasu zaczęłam wychodzić z jej lekcji. Oczywiście od czasu do czasu.- uśmiecham się.
-To fajnie.- widać, że czuje się niekomfortowo.
-Jak ci na imię?
-Katy. Katy Adams.- oblizuje usta.- Mam szesnaście lat.
-Ja jestem Bonnie Thomson. Też mam szesnaście lat.- podaję jej rękę.
-Jesteś fajna.- przygryza wargę.
-Dzięki. Ty również.
Idę powoli przez park. Z naprzeciwka idą Molly i Katerina. Co teraz? Nie ucieknę! Nie mogę pokazać, że się przestraszyłam.
-Zobacz kto idzie.- kpi Katerina.
-Tak. Szmata.- śmieje się Molly.
-A wy to niby co? Obie to dziwki.- wskazuję na nie palcem.
-Co przepraszam?-Katerina wyraźnie się zdziwiła.
-Słyszałaś.- stanęłam, wkładając ręce do kieszeni i oblizując usta.-Wolę być szmatą niż dziwką.
-Jasne. Niby tak łatwo to powiedzieć..-powoli mówi Molls.- A jak trudno zrobić.
-Co masz na myśli?
-Wiesz.. Tylko ty jesteś dziewicą. W każdym razie, to czyni cię najgorszą laską wśród licealistek.- rechoczą obie.
-Tak. A ja wywieszę ogłoszenia, żeby inni faceci zgłaszali się do was po nieudany i paskudny seks. Żeby zobaczyli, że jesteście najgorsze.- mrugnęłam do nich.
Stały osłupiałe, nie wiedząc co odpowiedzieć. Zaczęłam powoli kierować się na ulicę, przy której mieszkam.
-Czekaj.- mówi Katerina.
-Tak?
-Chcemy wiedzieć tylko, czy to co pisałaś, to było naprawdę?
-Nie wiem. Możliwe.
Zastanawiający jest fakt, że kilka godzin temu Molly napisała mi, że Katerina ją olała w trudnej sprawie, a teraz stały się najlepszymi przyjaciółkami? Nieważne. I tak ich nienawidzę, chodź powinno być na odwrót.
-Stefan? Jesteś?- krzyczę wchodząc do domu.
-Tak, jest.- słyszę głos dochodzący z salonu. Żeński głos.
-Co do cholery?- pytam patrząc na dziewczynę oglądającą telewizję.- Co ty tu robisz?
-Jestem Lexi.
-No i co..?
-Jestem dziewczyną Stefana. Mam siedemnaście lat.- uśmiecha się popijając sok z pomarańczy.
-Aha. Gdzie jest mój brat?
-Kąpie się.
-Przepraszam?
-Kąpie się.
Nie prosząc o dalsze wyjaśnienia dziewczyny, kieruję się do górnej łazienki skąd dochodzą ciche dźwięki. Bez ostrzeżenia wchodzę do pomieszczenia. Mój brat stoi nago pod prysznicem, a ja zasłaniam ręką oczy.
-Bonnie!- krzyczy.
-Stefan, błagam, wyjdź i się czymś zakryj!- odwracam się.
-Jasne.
Obwinął się ręcznikiem, po czym spojrzał na mnie zdziwiony.
-Co chcesz?
-Co ona tu robi?- pytam.
-Zostaje na noc.
-Jak to?
-To moja dziewczyna, siostrzyczko. Zrozum.
-Ale ja jej tu nie chcę. Z resztą.. Co by powiedział tata, gdyby to zobaczył?
-Ale go nie ma.
-Uspokój się. Tylko jedna noc, okej?- pyta z nadzieją w oczach.
-Jasne.
Ściska mnie, przy okazji mocząc moje ubranie. Wyswobodziwszy się z jego uścisku, idę do pokoju. Rzucam się na łóżko otwierając laptopa. Mhm.. Jedna nieodczytana wiadomość. Na dodatek od Katy.
Hej! Wybacz, że piszę takie głupoty do ciebie, ale warto zapytać.. Bo wiesz, byłaś dla mnie miła i ten teges.. Pomyślałam, że może mogłybyśmy stać się przyjaciółkami. Przejść od razu na nowy etap, czy coś w tym stylu. Jeśli nie chcesz, nie obrażę się. W końcu znasz mnie zaledwie kilka godzin. :)
Ta wiadomość ucieszyła mnie. Jasne! Jesteś super osobą i w ogóle. Może masz ochotę spotkać się jutro po szkole? Pójdziemy, pokażę ci okolicę. Założę się, że przeprowadziłaś się, bo nigdy wcześniej cię nie widziałam w tym mieście. Chociaż może.. Nie wiem. Odpisz. ;p, piszę.
Jak miło chociaż raz oderwać się od szarej codzienności, która przytłacza każdego dnia. Nie wspominając o kiepskich relacjach z bratem i dawnymi przyjaciółkami. Katy zdaje się być inną od wszystkich ludzi, których dotąd poznałam. Ma swoje zasady. Nie kopiuje stylu ani zachowania innych. Po prostu zdaje się, no prawie, odzwierciedlać moją osobę. Cóż.. Warto próbować.
~~
I jak? Zastawia was fakt, że Molly i Katerina stały się nagle najlepszymi kumpelami na świecie? Niedługo dodam rozdział, jeśli kogokolwiek to interesuje. ;)